Piszą o nas

Przełom nr 34 (595) z 26.08.2003r.

DZIĘKUJĘ ZA SERCE
     Za Waszym pośrednictwem pragnę podzielić się wspaniałym odkryciem, jakim jest Świetlica Profilaktyczno- Terapeutyczna państwa Dubaniowskich, mieszcząca się przy ul. Broniewskiego 10c. Uczestnikami zajęć są dzieci w wieku od 5 do 15 lat. Zajęcia są bardzo atrakcyjne, dostosowane do wieku dzieci, jak również do zainteresowań. Pod okiem pani Iwonki dzieci wykonują prace plastyczne, które są równocześnie ozdobą pomieszczeń świetlicy. Z panią Agnieszką dzieci bawią się w teatr. Wychowawcy pomagają również dzieciom w nauce, odpowiadają na nurtujące je pytania. Państwo Dubaniowscy zbierają fundusze, aby dzieciom jak najlepiej urozmaicić czas w świetlicy, organizując wycieczki, konkursy. Z okazji Dnia Dziecka dzieci były na trzydniowej wycieczce w Wiśle.
     Dzieci chętnie przychodzą do świetlicy, czują się tam dowartościowane, kochane, potrzebne. Pomieszczenia świetlicy są czyste, estetyczne, przytulne, przeznaczone do różnego typu zajęć. Wychowankowie w czasie pobytu na zajęciach otrzymują poczęstunek.
     Moje dzieci do tej placówki uczęszczają od pół roku. W ich zachowaniu widzę zmiany na plus. Są bardziej spokojne, wyciszone, uśmiechnięte.
     Do świetlicy przychodzą dzieci z różnych rodzin i środowisk. Najczęściej jednak są to dzieci z rodzin biednych, patologicznych, wielodzietnych. Często mają problemy emocjonalne, problemy z nauką a tam otrzymują pomoc. Problemy tych dzieci i ich rodzin nie są mi obce. Sama jestem osobą uzależnioną, utrzymującą od dwóch lat abstynencję. Szukałam dla moich dzieci miejsca, gdzie mogłyby chodzić, spędzać wolny czas w sposób miły i bezpieczny. Zdarzają się u mnie chwile bardzo trudne, krytyczne, gdy jestem zła i załamana. Cieszę się, że dzieci nie muszą na mnie wtedy patrzeć i cierpieć razem ze mną. Wiem, że gdy pójdą do świetlicy, to miło tam spędzą czas. Wiem, że są na terenie Chrzanowa inne świetlice środowiskowe, są one jednak przepełnione i nie łatwo zapisać do nich dzieci.
     W chwili obecnej świetlica przy Broniewskiego l0c również pęka w szwach, bo przychodzi tu wiele dzieci.
     Ja, jako matka, jestem bardzo wdzięczna wszystkim opiekunom za opiekę, pracę jaką wkładają w wychowanie naszych dzieci. Pracują charytatywnie, poświęcają swój wolny czas w zamian za radość i uśmiech dzieci. Dziękuję za miłość, dobroć, serdeczność im okazaną, za to, że pokazują jak można spędzić wolny czas.
     W tych trudnych czasach dzieci najbardziej są pokrzywdzone. Często żyją bez miłości, w ubóstwie, w domach, gdzie panuje krzyk, przemoc.
     W imieniu dzieci, ich rodziców dziękuję wszystkim pracownikom świetlicy za ich pracę oraz wszystkim ludziom dobrej woli, wielkiego serca, którzy pomagają finansowo i materialnie w prowadzeniu tej placówki.
     Jednocześnie zwracam się z prośbą o dalszą pomoc i wsparcie, aby świetlica mogła funkcjonować. Jest ona dzieciom bardzo potrzebna.
                             Czytelniczka
                             (imię i nazwisko
                             do wiadomości redakcji)

 


 

Przełom nr 34 (595) z 26.08.2003r.

Dorota Olszewik, Agnieszka Gąsior, Ryszard Podraza, Halina Orszulak i Marzena Pelcer składają serdeczne podziękowania organizatorom, wychowawcom i sponsorom za zorganizowanie półkolonii dla dzieci w Świetlicy Profilaktyczno-Terapeutycznej w Chrzanowie, przy ul. Broniewskiego 10c, z licznymi atrakcjami dla uczestników, z której dzieci i ich rodzice są bardzo zadowoleni.      Dziękujemy.

 


ARTYKUŁ

Przełom nr 36 (597) z  9.09.2003r.

Pracują charytatywnie. Najpiękniejszym podziękowaniem jest dla nich radosne spojrzenie i śmiech dzieci. Pokazuję maluchom i nastolatkom, jak dobrze wykorzystać wolny czas. W trudnych czasach, uczą uczciwości.
      Młode małżeństwo--Aldona i Piotr Dubaniowscy, zdecydowało się na prowadzenie świetlicy środowiskowej pod koniec ubiegłego roku. Wierzyli, że jak się czegoś bardzo mocno pragnie, to marzenia się spełniają. A świetlica i pomoc dzieciom były ich największym pragnieniem. Rozpoczęli poszukiwania odpowiedniego miejsca. Znaleźli. Chrzanowskie władze samorządowe przydzieliły im lokal odpowiedniego wielkim budynku przy ul. Broniewskiego 10 c. Wielkie magazyny dawnego Pewexsu świeciły pustkami. Stare, poszarzałe lamperie wyglądały odpychająco. Nie zniechęcili się. Z przyjaciółmi z Krakowa i Olkusza odremontowali pomieszczenia. Stały się przytulne.
     - Pracy mieliśmy mnóstwo. Trzeba było burzyć i budować. Wydzieliliśmy ściankami dodatkowe pokoje. Dzięki temu dziś mamy siedem pomieszczeń-- mówi Piotr Dubaniowski.
Jednak sam zapał by nie wystarczył. Istnienie świetlicy jest możliwe również dzięki ludzkiej hojności. Od sponsorów dostali materiały remontowe.

     Nie chcą konkurować
     Swietlica ruszyła w połowie marca jako placówka chrzanowskiego oddziału Centrum Pomocy Humanitarnej COMPASSION. Na pierwsze spotka nie przyszło około 40 dzieci. Niektórym towarzyszyli rodzice. Pomysł zyskał akceptację, choć nie obyło się bez pewnych problemów. Mówiono, że świetlica Dubaniowskich jest konkurencją dla świetlic w szkołach. Niektórzy obawiali się, że prowadzonym zajęciom będzie towarzyszyć podtekst religijny, bo założyciele są wyznania protestanckiego. Niedorzecznych uwag było wiele.
     - To nonsens. Nikt tutaj nie nakłania dzieci do zmiany wiary. To, że dzieci lubią tu przychodzić, jest zasługą serdeczności i ciepła państwa Dubaniowskich -- mówi Iwona Urban, która prowadzi zajęcia świetlicowe w jednej z chrzanowskich podstawówek, a w świetlicy Dubaniowskich pracuje charytatywnie.
     Wolontariuszką jest również Agnieszka Szczyrbak, absolwentka polonistyki, która wprowadza dzieci w barwny świat teatru. Wychowankowie świetlicy mają już na koncie debiut sceniczny. Jako aktorów podziwiali ich rodzice. Scenografie z baśniowego spektaklu zostały wyeksponowane w oknie.
Z daleka cieszą oko przechodniów i sygnalizują, że na piętrze budynku przy Broniewskiego jest królestwo dzieci. Wchodzących do świetlicy wita radosny gwar, dźwięki muzyki, dziecięce okrzyki i śpiewy. Pachnie ciastem i herbatą. Dzieci nie siedzą tu głodne. Na każdego czeka słodki poczęstunek.

     Traktują to serio
     Nie jest to zwyczajna świetlica, ale miejsce, gdzie dzieci odnajdują wiarę w siebie, własne siły i umiejętności. Nie ma tygodnia, by nie odbył się tu jakiś konkurs. Dzieci tańczą, malują, śpiewają, rysują. Gdy chcą mogą zagrać w grę komputerową lub obejrzeć program telewizyjny. Dubaniowscy i opiekunki uczą ich jeszcze czegoś więcej -- zasad uczciwej rywalizacji. Przekazują, że sukces i zwycięstwo nie przychodzą łatwo, lecz trzeba na nie solidnie zapracować. - Dzieci wiedzą, że aby dostać nagrodę, muszą się postarać. W konkursach nie idą na łatwiznę. Ćwiczą w domu, by potem wystąpić przed kolegami. Traktują to serio -- zaznacza Aldona Dubaniowska.
     Było fajowo
     Maluchy i nastolatki barwnie opowiadają o trzydniowej wycieczce do Wisły. Wyjazd wsparła Fundacja Izabeli i Adama Małyszów. Trzy dni w górach były dla niektórych namiastką wakacji.
     - Było fajowo. Piekliśmy kiełbaski. Małysz dał nam autografy. Nie chciało się wracać -- wspominają Iza i Kasia.
     Świetlica czynna jest zawsze dwa razy w tygodniu we wtorki i w piątki od 16.00 do 18.00. Jednak w sierpniu otwarła swe podwoje na dłużej. Zorganizowano półkolonię, by lato w mieście było dla dzieci bardziej znośne, by nie plątały się bez celu po ulicach.
     Trudno więc się dziwić, że dzieci lgną do świetlicy jak do miodu. Grono wychowanków rośnie. Przychodzą tu zarówno dzieci z rodzin zagrożonych biedą jaki te, które nie mają pomysłu na wolne popołudnie.

     Proszą o pomoc
     Dubaniowskim marzy się, by przygotować ciche pomieszczenie do nauki. Pragną by świetlica była otwarta każdego dnia. Na to trzeba jednak pieniędzy. A świetlica ledwo daje sobie radę z regulowaniem czynszu, opłatą za media. Wczasach, gdy o sponsorów tak trudno, społecznikom nie jest łatwo. Osoby, które w tworzenie świetlicy włożyły całe serce, dzieci, które znalazły tam schronienie, proszą o pomoc. Chodzi o darowiznę pieniężną na od dłużenie placówki.
        Anna Kasprzyk